piątek, 25 października 2013

Koncert Strachy na Lachy

Minęło już trochę czasu, więc należy coś napisać o tym koncercie, bo tu już za chwilkę kolejny w najbliższą sobotę:)

Koncert w Eskulapie, czyli ciasno i duszno. Osobiście uważam, że ten klub wymaga ostrego remontu sali koncertowej, bo nie idzie tam wytrzymać całego koncertu, choćby był nie wiem jak bardzo wart obejrzenia. Sala jest dość niska, z małymi drzwiami i kiepską wentylacją.

Z tego więc powodu spędziłam większość czasu z Panem K. i jego kolegą z Fotis`a słuchając fajnych opowieści o pracy w branży muzycznej. Przyznam trzeba mieć zdrowie:) Jednak warto było Pana G. poznać. Pozdrawiam!

Po samym występie SNL odnoszę wrażenie, że albo ja się zestarzałam albo oni. Chociaż może oboje i ta muzyka nie sprawa mi już takiej frajdy. Zagrali punktualnie, to na plus, ale 1,5h, więc nie długo. Z resztą koncerty w tym klubie nie należą do moich ulubionych, bo dźwięk jest raczej kiepski i trzeba się wysilić, żeby usłyszeć dokładne słowa. Ja niestety należę do tych stworzeń które bardzo lubią sobie pośpiewać i pokrzyczeć na koncertach polskich wykonawców. Jednak cena 30 zł jest adekwatna do warunków tam panujących.

Co z życia?
Właśnie jest 7 rano w sobotę a ja nie śpię, bo mnie coś podkusiło, żeby zacząć podyplomowo Przygotowanie Pedagogiczne. Są dziś pierwsze zajęcia, a ja jako wzorowy student nie mam materiałów, bo bardzo mieć je chciałam ale Pan K. już 4 dni je nosił i nie donosił do domu. Kierując się więc sprytem i naginaniem definicji, udam że nie doczytałam słów"wydrukowane materiały" i wezmę laptop licząc, że wykładowca to mężczyzna (złapie się na piękne oczka) lub niemądra blondynka (nie zauważy różnicy). Tak więc Dalej Dalej nogi Gadżeta ! Biegnę podbjać świat!

2 komentarze:

  1. Ej ej ej ! Ale od blondynek to wiesz co....!
    A co do SNL - prawdopodobnie (tak przynajmniej wywnioskowałam z nazwy ich koncertu) chcieli promowac swoją nową płytę - ten fakt, zaraz obok tego, że koncert był w Eskulapie, przekonał mnie do niepójścia. Nowa płyta mnie nie powaliła na kolana, w ogóle mi się nie spodobała, NIE , NIE, NIE. :< Ale..... Tak samo miałam z Dodekafonią:) Myślałam: o boże, muzyka dla samobójców. Jednak teraz płytę bardzo lubię :). Nie wiem jak u Ciebie, ale ja sobie myślę, że może jeszcze się do tej nowej płyty i nowych Strachów przekonam? (mam nadzieje, że nie, bo nie idą w dobrym kierunku:P )

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest przekonanie tylko przyzwyczajenie przez osłuchanie:)

    OdpowiedzUsuń