poniedziałek, 18 listopada 2013

Funkcja wychowawcza szkoły?

Tak, owszem. Preambuła Ustawy o systemie oświaty przedstawia ogólne cele edukacji i formułuje je w kategoriach wychowawczych, jednocześnie określa podstawy i ramy wychowania szkolnego. Wszystko prawda, ale dlaczego ogranicza się do budynku szkoły? Funkcja wychowawcza, szczelnie zamknięta murami szkoły?

Takie rozważania naszły mnie dziś, gdy szłam na praktyki. Mijałam po drodze dwa szkolne boiska, oba zaraz obok szkoły, doskonale widoczne z okien placówek, do których należą. Na każdym z boisk spotkałam kilka grupek gimnazjalistów, którzy palili fajki, narzekali, że trzeba do szkoły, a jedni nawet dzielili się porannym browarkiem (tu dodam, że było przed godz. 8 rano). Oprócz tego opakowania po tym, co aktualnie jedli lub pili lądowały na płycie boiska bez jednego mrugnięcia.

Rozumiem, że "wszystkich nie da się upilnować", "zawsze zdarzają się tacy w szkołach". Wszystko jestem w stanie zrozumieć, bo sama do gimnazjum chodziłam. Jednak parę lat temu, gdy się chciało iść na "dymka" skrzętnie wybierało się chociaż jak najbardziej ukryte miejsce. Jestem przerażona tym, że obecnie uczniowie nie czują już żadnego respektu i szacunku do nauczyciela. Palą sobie spokojnie po oknami szkoły, śmiecą na boisku i piją piwko przed pierwszą lekcją. Dlaczego nikt z pracowników szkoły nie reaguje? Przecież ktoś sprząta to boisko, czuje papierosy lub alkohol. Skoro nie reagują to po co gimnazjaliści mieliby się ukrywać, gdy mija ich polonista lub matematyk?
Drugą sprawą, która mnie zastanowiła, skąd w tych młodych ludziach tyle nienawiści i niechęci do życia. Gdybym przysłuchiwała się temu dłużej pewnie i mi odechciało by się żyć. Mają po 15 lat, a już nie wierzą w siebie i mówią "ch***wo, jak codziennie".

Pewnie to ciężki temat do dyskusji, jednak mnie ogarnęły wątpliwości. Wątpliwości, czy warto? Chciałabym wierzyć, że mimo tych paru osób warto, dla tych, którzy do tej szkoły chodzą nie tylko dlatego, że muszą.

Z innej beczki... Za mną również szkolenie!

Szkolenie dla Pań bibliotekarek w Szadowie Młyn, czyli co tu dużo mówić! CUDNIE! A dlaczego? Bo dużo gotowania! Były 2 lasagne. Szpinakowa z serem feta i bolognese, również z serem feta! Były też oklaski za te dwie lasagne. Niesamowicie mnie to cieszy. Niestety zdjęć lasagne nie będzie, bo została zjedzona w takim tempie, że nie zdążyłabym wyciągnąć aparatu.

Lasagne ze szpinakiem  (z 24 płatów makaronu lasagne): Oczywiście na zmianę obie warstwy dodatkowo z serem feta na warstwy beszamelowe, a na wierzch 200 g żółtego sera.


Beszamel:                                                                    Farsz:
2 łyżki masła                                                                 900 g szpinaku
2 łyżki mąki                                                                   500 g pieczarek (wcześniej podduszone i odparowane)
400 ml mleka                                                                 1 duża cebula
sól i biały pieprz                                                           3 ząbki czosnku
gałka muszkatołowa                                                    sól i czarny pieprz



Jednak Szadowo po wyjeździe gości staje się spokojne i nagle jest też dużo czasu, więc postanowiliśmy kleić ruskie pierogi! Och tyle pierogów to dawno nie pokleiłam:) Przywiozłam też parę do domu, dla Pana K. ...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz