czwartek, 19 grudnia 2013

Czy istnieje dobry czas na dziecko?

Ostatnie wydarzenia sprawiają, że zaczęłam się zastanawiać jaka jest przyczyna niżu demograficznego i tego, że rodziny mają coraz mniej dzieci, a świeżo upieczone mamy mają coraz więcej lat. Zastanawiam się, czy spowodowane jest to chęcią zrobienia kariery, rządzą pieniądza, czy po prostu niemożliwością utrzymania siebie i dziecka w takim systemie pracy i płacy jaki mamy w Polsce.

Wiem, że pewnie zasady nie ma. Jednak najczęściej ludzie łączą się w pary i zakładają partnerskie związki jeszcze na studiach. Taka para młodych ludzi rzadko kiedy ma swoje mieszkanie i stałą pracę. Przeważnie kończąc studia są na "garnuszku rodziców", w wynajętym mieszkaniu, poszukujący pracy. Do tego wszystkiego mają około 25 lub 26 lat, więc wiek jak najbardziej odpowiedni na dziecko. Tylko wiek jest, więc dobry. Wynajem mieszania nigdy nie jest stały, a i nie każdy właściciel przychylnym okiem patrzy na parę z niemowlęciem. Swojego mieszkania tacy partnerzy nie kupią, ponieważ nie dostaną kredytu bez stałej pracy. Stałą pracę niesamowicie ciężko znaleźć od razu po studiach, bez doświadczenia, którego się nie ma po studiach dziennych. Koło się zamyka. Jeśli, któryś z partnerów zdecyduje się na zdobywanie pracy, musi poświecić 2-3 lata na tzw. start, aby uzyskać zdolność kredytową. Wtedy partnerzy mają już ok. "trzydziestki", a zegar biologiczny tyka nieubłaganie. Potem dostawanie kredytu, kupno mieszkania i przygotowywanie go do zamieszkania trwa kolejne miesiące. Po tym wszystkim przy "dobrych wiatrach" rodzicami można zostać mając 30 lat.

Dodatkową sprawą, która mnie niepokoi jest powrót mamy po urlopie macierzyńskim. Niejednokrotnie takiej osobie umowa nie jest przedłużana już po porodzie i mama zostaje "na lodzie". Owszem jest jeszcze młody ojciec, jednak utrzymanie dziecka i żony przez partnera wiąże się z tym, że praca pochłonie go całkowicie. Stąd pytanie, a gdzie czas dla rodziny? Gdzie budowanie więzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz