czwartek, 17 marca 2016

Im więcej robisz, tym więcej masz czasu.

Nie marnuj czasu, ruszaj się!

          Do takiego właśnie wniosku doszłam jakiś czas temu. Nigdy wcześniej nie miałam czasu na tak wiele czynności w ciągu dnia. To pewnie dlatego, że nie wiele po prostu mi się chciało.


          Okazuje się, że kiedy zaczniesz się męczyć fizycznie, to paradoksalnie wracają Ci siły. Wraca ochota na robienie pozostałych rzeczy, na które nie było czasu wcześniej lub nie było na nie zupełnie chęci. Już nie mogę doczekać się przywitania z rowerem :)


Nie daj się zawodowej rutynie!


          Jeszcze kilka miesięcy temu w pracy zawodowej układało się bardzo dobrze. Nie było na co narzekać. Trzeba było się napracować, żeby dostać godne pieniądze, ale ambicja robi swoje, wiec co miesiąc byłam z siebie zadowolona. Jednak wychodziłam z pracy, paliłam dwa szybkie papierosy i jedyne na co miałam ochotę to serial (najlepiej niezbyt mądry) i wino. Czułam się jakby ktoś wyjął mi mózg i trzy razy wyprał go na tarze. W końcu mam cel - Budowa domu. Praca jest potrzebna. Pieniądze też. Czułam, że warto, więc regenerowałam siły wracając do domu i po przekroczeniu progu mieszkania, chciało mi się już tylko, jako tako, zrobić kolację lub posprzątać. Czasem, ktoś pytał mnie czy pójdziemy na basen, siłownię, pograć w squash`a. Odpowiadałam "Absolutnie, ja nie mam na to w ogóle czasu. Nie wyrobię się". Jednak 2-3 razy w miesiącu udawało się mnie zmusić do jakiejś aktywności.

          Niestety, czasy się zmieniły i w pracy zaczęła być kompletna klapa. Wysiłek ten sam albo i więcej nie przynosi żadnych efektów oraz nie przekłada się na wynagrodzenie. Żadnej motywacji, a pojawił się stres, że wszystkie marzenia o małym białym domku na wsi staną się tylko niewyraźnym widmem niespełnienia. Wtedy nie miałam ochoty nawet doprowadzać do ładu własnego mieszkania, gotować. Okazywało się, że brakuje mi czasu nawet na odpoczynek.  Czułam, że doba jest za krótka, że po pracy zdążyć zrobić cokolwiek. Rano otwierając oczy myślałam już tylko o tym, że dziś to będzie ten dzień kiedy się wyśpię, a przecież nie robiłam w ciągu dnia nic bardziej wyczerpującego, czego nie robiliby inni ludzie.

Jak się zmotywować?


          Na szczęście, dla mnie znalazłam lekarstwo. Zaczęłam od biegu. Teraz po pracy przebieram się i wychodzę biec. Okazuje się, że mimo, iż zajmuje mi to ok 40 minut, daje mi więcej czasu w ciągu dnia.  Regeneruje mnie psychicznie poprzez wysiłek fizyczny. Wracam zmęczona i spocona, ale chce mi się więcej. Po prostu życie bardziej cieszy. Wróciłam do gotowania. Z radością pilnuję co jem, a nie wrzucam byle co, byle szybko. Rzuciłam palenie! Cudownie się biega, nie paląc. Teraz trzy godziny po pracy to aż trzy godziny, a nie tylko. Wiecie ile można zrobić w trzy godziny? Powoli wprowadzam też inne aktywności ruchowe w dni "niebiegowe". Sprawdzam, szukam, co da mi satysfakcję. To jest chyba to, co nazywa się motywacją w życiu. Znajdujesz sobie cel, a później do niego dążysz. Cele biegania bywają różne. Od prób schudnięcia, chęci udziału w maratonie, po poprawę zdrowia. Ja mam swój własny - lepiej czuć się ze sobą, widzieć więcej chęci do życia. Znajdź swój cel. To da Ci motywację.

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalia :) Jak miło się Ciebie czyta :) Ja do biegania nastawiam się od miesiąca. W kwietniu czeka mnie bieg na 5 km, na który się zapisałam dość spontanicznie i wypadałoby trochę poćwiczyć. Śmieję się, że będę zamykać stawkę, ale liczy się dobra zabawa! Działaj dalej, ruch to najlepsze uzależnienie ever! Pozdrowienia! Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za dobre słowa! Bardzo pomagają. Ja teraz też szukam jakiegoś biegu w Poznaniu, w którym sobie poradzę. Koniecznie pochwal się później życiówką :) Powodzenia!

      Usuń