piątek, 25 marca 2016

Spadek formy w końcu dopadnie każdego?

Całkowity spadek formy


          Wczoraj pierwszy raz od początku mojej biegowej przygody nie wykonałam zamierzonego treningu. Dopadł mnie całkowity spadek formy. Do tej pory z treningu na trening poprawiałam swoje tempo, dystans i czas wysiłku. Wczoraj w trakcie biegu po ok 4 km i 25 minutach musiałam przerwać. Zatrzymałam się, nogi miałam jak słupy soli i nic dalej robić nie byłam w stanie. Oczywiście po powrocie do domu zaczęłam czytać, dlaczego tak się mogło stać? Wnioski nasuwają mi się aż cztery.




1. Przetrenowanie 

Bieganie zaczęłam 27 lutego, od tamtej pory nie minął nawet miesiąc, a ja z 1 minuty biegu rozpędziłam się aż do 5 minut. Ciągle chciałam więcej i dłużej, szczególnie patrząc na osiągnięcia innych stale udostępniane na profilach społecznościowych. Już co drugi bieg zwiększałam czas biegu o 1 min. mimo, że mądre strony internetowe z których pobrałam plan biegowy zalecały 3 treningi tygodniowo o tej samej intensywności. Zmiana powinna następować co tydzień. Przekonałam się na własnej skórze, że co za dużo to nie zdrowo.

2. Zły odpoczynek 

Wiąże się to z moją pracą zawodową. Niby jest siedząca, niby nie wymagająca, ale bardzo stresująca. Ciężko odpocząć kiedy ma się głowę pełną problemów zawodowych. Od razu po wyjściu z pracy szłam na trening, często nie zdążyłam jeszcze przejść na tryb "bezstresowy", co spinało moje mięśnie i zauważałam występowanie skurczy łydek po stresującym, wyczerpującym dniu. Może wystarczy przesunąć trening na późniejszą godzinę, kiedy organizm będzie bardziej wypoczęty.

3. Złe odżywianie 

Często moja praca pochłania mi czas i energię tak bardzo, że nie mam kiedy zjeść w ciągu dnia. Wychodząc z pracy jestem już bardzo głodna, ale nie jem przed bieganiem. Skutkuje to brakiem siły i energii do biegu. Trzęsą się mięśnie i, łapie mnie kolka. Postanowienie na dzisiaj - ustalić stałe, "święte" pory posiłków.


4. Brak rozgrzewki 


Poniekąd wiąże się to z punktem pierwszym. Tak bardzo chciałam wszystko zrobić szybko, teraz i natychmiast, że uznawałam rozgrzewkę za zbyteczną rzecz zabierającą mi czas. Teraz myślę, że to była najgłupsza z rzeczy, które robiłam, a w zasadzie, których nie robiłam.



Mądry morał?

Co mi pozostaje? Poprawić błędy i się nie poddawać. Mądre rady mile widziane. Dobre słowa również :) Jak już parę razy wspomniałam dobra reakcja otoczenia jest dla mnie budująca.

7 komentarzy:

  1. Krycha jeśli biegasz i dobrze Ci z tym do głowa do góry :) nie wszystkie treningi są super, przychodzi w końcu gorszy dzień. Super, ze dowiadujesz się co mogło pójść nie tak a tym samym wiesz nad czym pracować. Nie zawsze będziesz poprawiać swoje wyniki. Z resztą moim zdanie nie o to wcale w tym biega :). Czerp radość i przyjemność z treningów. Nie nastawiaj się że co trening musisz być lepsza, musisz przebiec w lepszym czasie czy dłuższy dystans. Po prostu biegnij zapominając o pracy i problemach a wyniki same przyjdą :) Gosia "Pudzian"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, poniekąd jesteś tą osobą, która wypuściła mnie z Szadowa z myślą "Kurna, pójdę i pobiegnę" Dlatego bardzo mi miło czytać od Ciebie dobre słowa :) Dziękuję.

      Usuń
  2. Ważne,że widzisz gdzie zrobiłaś błąd. Być może wszystkie te elementy razem wzięte spowodowały,że nie dałaś rady. Znam to z autopsji i najlepsze co można zrobić to odpocząć, poukładać dietę i zacząć od nowa. Zobaczysz, że jak zrobisz krok w tył to wystrzelisz na kolejnym treningu jak z procy. Zresztą, nie zawsze trzeba być nie wiadomo jakim super. Ważne, że robisz coś co sprawia Ci mega przyjemność! Korzystaj z wolnego w Święta, nabierz siły, najedz się i biegiem do przodu 😉 Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 dziękuje za dobre słowa. Martwię się z tą dietą. To jest dla mnie odwieczna zagadka. Jem co mi się wydaje za słuszne, ale nigdy jakoś profesjonalnie nikt mi nie doradził. Nawet nie wiem czy moja "dieta" działa, bo nie weszłam na wagę od roku chyba :P Strach mnie zjadł :)

      Usuń
    2. Co do diety. Jeśli wychodząc z pracy jesteś głodna i nic przed bieganiem nie jesz to może warto do pracy wziąć dobrze zbilansowany przedtreningowy posiłek, który zjesz godzinę, półtorej przed bieganiem. U mnie się to sprawdza. Nie trzeba wracać do domu, jeść i czekać aż będzie można coś zrobić. Po bieganiu też warto coś wszamać. Tutaj wszystko zależy od tego w jakich porach jesz, co jesz, ile jesz i o której trenujesz :)

      Usuń
    3. Ja właśnie mam problem ze słowem "zbilansowany", jeszcze za mało o tym wiem :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń